Mam trochę więcej czasu więc mogę sobie ostatnio pozwolić na malowanie paznokcie. Co za tym idzie mam coraz większą ochotę kupować różne odcienie i kolory lakierów. Ostatnio nabyłam piękny lila z firmy Catrice. A tak się prezentuje:
Na zdjęciach nie widać lekkiego shimmeru jaki ma lakier. W buteleczce jest widoczny, natomiast na paznokciach i tak znika. Lakier dobrze się nakłada, ma szeroki pędzelek, fajną konsystencję. Na zdjęciu 2 warstwy, które w miarę dobrze pokryły płytkę paznokci. Tylko na pojedynczych palcach lekkie smugi. Także najlepiej dać 3 warstwy lub po prostu dokładnie i grubiej nakładać 2. Manicure wytrzymał bez odprysków i bez top coat'u 3 dni. Jestem bardzo zadowolona z tego koloru, naprawdę do wszystkiego mi pasował w ostatnich dniach ;) Koszt tego lakieru w promocji to niecałe 7 zł.
Teraz mam ochotę na burgundy. A Wy?
poniedziałek, 23 września 2013
piątek, 20 września 2013
Na poprawę humoru
Dla niektórych zaczyna się weekend, a dla mnie kilka dni mniejszego lub większego bólu po usunięciu "ósemki". Narazie żyję. A na poprawę humoru przed zabiegiem wybrałam się na małe zakupy w moją rodzicielką. Oprócz ciuchów, trochę na zimę, trochę na teraz, zaopatrzyłam się w parę przecenionych kosmetyków. Czytając na różnych blogach wpisy o przecenach w Naturze, nie mogłam się oprzeć pokusie kupienia "pierdół". I tak:
1. Lakier Candy Shock w kolorze Screm: Ice Cream! Jak dla mnie po prostu kolor lila z lekkim shimmerem. Kupiony za niecałe 7 zł.
2. Odżywczy sztyft do paznokci stóp za 1,99 zł. Nie mogę jedynie nigdzie znaleźć daty ważności.
3. Peeling do ust Candy Shock za całe 6 zł.
I naprawdę cieszę się, że asortyment był raczej ubogi, a w pobliżu mojego miejsca zamieszkania nie ma Natury. Inaczej mój portfel pustoszałby całkowicie i to bardzo często ;)
1. Lakier Candy Shock w kolorze Screm: Ice Cream! Jak dla mnie po prostu kolor lila z lekkim shimmerem. Kupiony za niecałe 7 zł.
2. Odżywczy sztyft do paznokci stóp za 1,99 zł. Nie mogę jedynie nigdzie znaleźć daty ważności.
3. Peeling do ust Candy Shock za całe 6 zł.
I naprawdę cieszę się, że asortyment był raczej ubogi, a w pobliżu mojego miejsca zamieszkania nie ma Natury. Inaczej mój portfel pustoszałby całkowicie i to bardzo często ;)
czwartek, 12 września 2013
Eyes on fire
Czyli chwila o pielęgnacji skóry wokół oczu. Dopiero mając 23 lata (w tym roku) spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że czas najwyższy zadbać o okolice oczu. Nie mam zbyt widocznych cieni pod oczami, ale skóra jest delikatna i już trochę wiotka. Dodatkowo jestem alergikiem, co za tym idzie nie wszystkie produkty mogę stosować. Do pielęgnacji skóry pod oczami wybrałam zatem produkt, który nie uczula. Parafinę owszem ma ale mniej więcej na środku składu. Drugi z kolei krem, który stosuję trafił mi się w glossybox. I tak jak pierwszy dobrze się u mnie sprawdza.
Eva Natura Krem pod oczy i na powieki zawiera ekstrakt z ziela świetlika. Jak pisze producent "delikatny krem" i z tym się zgadzam. Jest taki i pod względem konsystencji i pod względem działania. Stosuję go sobie rano. Jest w formie lekko żelowej, co za tym idzie fajnie się rozprowadza i szybko się wchłania. Oprócz tego sprawdza się pod korektor. Za zadanie miał wygładzać zmarszczki mimiczne, czego ja nie widzę. Natomiast łagodzi ewentualne zmęczenie i poprawia jędrność skóry wokół oczu. Nie szczypie, nie podrażnia.Cena ok. 7 zł/25 ml
Tołpa Krem nawilżająco-odprężający pod oczy to hypoalergiczny produkt do skóry odwodnionej, wrażliwej, podrażnionej. Ten krem zawiera kompleks z kiełków pszenicy. Ma nawilżać, odprężać i rozjaśniać skórę wokół oczu. Ma konsystencję bardziej kremową, zwartą. Stosuję go więc na noc oraz w większej ilości. Też nie uczula, nie podrażnia. Cena ok. 30 zł/10 ml
Lubię te produkty. natomiast będę jeszcze poszukiwać mojego faworyta.
Ah i jeśli komentuję jakiegoś bloga, a nie obserwuję to dajcie śmiało znać. Nie umiem jeszcze ogarnąć wszystkich opcji blogosfery ;)
Eva Natura Krem pod oczy i na powieki zawiera ekstrakt z ziela świetlika. Jak pisze producent "delikatny krem" i z tym się zgadzam. Jest taki i pod względem konsystencji i pod względem działania. Stosuję go sobie rano. Jest w formie lekko żelowej, co za tym idzie fajnie się rozprowadza i szybko się wchłania. Oprócz tego sprawdza się pod korektor. Za zadanie miał wygładzać zmarszczki mimiczne, czego ja nie widzę. Natomiast łagodzi ewentualne zmęczenie i poprawia jędrność skóry wokół oczu. Nie szczypie, nie podrażnia.Cena ok. 7 zł/25 ml
Tołpa Krem nawilżająco-odprężający pod oczy to hypoalergiczny produkt do skóry odwodnionej, wrażliwej, podrażnionej. Ten krem zawiera kompleks z kiełków pszenicy. Ma nawilżać, odprężać i rozjaśniać skórę wokół oczu. Ma konsystencję bardziej kremową, zwartą. Stosuję go więc na noc oraz w większej ilości. Też nie uczula, nie podrażnia. Cena ok. 30 zł/10 ml
Lubię te produkty. natomiast będę jeszcze poszukiwać mojego faworyta.
Ah i jeśli komentuję jakiegoś bloga, a nie obserwuję to dajcie śmiało znać. Nie umiem jeszcze ogarnąć wszystkich opcji blogosfery ;)
wtorek, 10 września 2013
Soczysta Malina
Szukając paru rzeczy w Rossmannie natknęłam się na masełko do ust Bielenda. Do wyboru 3 wersje smakowo-zapachowe: troskliwa brzoskwinia, zmysłowa wiśnia i soczysta malina, którą wybrałam.
Produkt ma za zadanie pielęgnować, regenerować usta, likwidować uczucie spierzchnięcia i ściągnięcia. W składzie posiada wazelinę, lanolinę, masło shea, masło kakaowe, wosk pszczeli, mikę. Wszystkie dobroczynne substancje na początku składu. Masełko jak zapewnia producent nadaje się do stosowania przez cały rok, może dla niektórych nie ma to znaczenia, ale dla mnie ma. Bielenda obiecuje także przepiękny zapach masełka. Pachnie faktycznie malinowo, intensywnie, ale nie dusząco. Tak mniam! Jedyne czego nie widzę to kolor delikatnie różowy, jaki ma pozostawiać na ustach. Błyszczą się owszem, natomiast żadnej różowej poświaty. Niezbyt mi to przeszkadza w produkcie pielęgnacyjnym. Masełko kosztuje ok. 7zł/15g.
Polecam, godne uwagi, spróbowania. Napewno wypróbuję inne wersje zapachowe.
Produkt ma za zadanie pielęgnować, regenerować usta, likwidować uczucie spierzchnięcia i ściągnięcia. W składzie posiada wazelinę, lanolinę, masło shea, masło kakaowe, wosk pszczeli, mikę. Wszystkie dobroczynne substancje na początku składu. Masełko jak zapewnia producent nadaje się do stosowania przez cały rok, może dla niektórych nie ma to znaczenia, ale dla mnie ma. Bielenda obiecuje także przepiękny zapach masełka. Pachnie faktycznie malinowo, intensywnie, ale nie dusząco. Tak mniam! Jedyne czego nie widzę to kolor delikatnie różowy, jaki ma pozostawiać na ustach. Błyszczą się owszem, natomiast żadnej różowej poświaty. Niezbyt mi to przeszkadza w produkcie pielęgnacyjnym. Masełko kosztuje ok. 7zł/15g.
Polecam, godne uwagi, spróbowania. Napewno wypróbuję inne wersje zapachowe.
czwartek, 5 września 2013
O tej sobocie
Trochę z innej beczki. Muszę się Wam pochwalić. Spełniło się nasze wspólne (z moim lubym) marzenie odnośnie posiadania środka transportu. Może mniej chroni od wiatru i deszczu niż autko, ale o ile jest przyjemniejsza jazda i zwiedzanie. W sobotę udało nam się dokonać transakcji i tym sposobem pewien motorek dotarł do nas. Będziemy go pucować i regularnie użytkować (poza zimową porą oczywiście). Zrezygnowałam na jego poczet z paru rzeczy, ale cóż.
A wy jeździcie na motorach?
A wy jeździcie na motorach?
niedziela, 1 września 2013
Miła niespodzianka
Przez cały weekend czekały na mnie same niespodzianki. O sobotniej opowiem Wam kiedy indziej, bo napewno pojawią się zdjęcia, a narazie takich nie wykonałam ze względu na pogodę. Natomiast wczoraj kiedy odwiedziłam mamę, czekała mnie miła niespodzianka w postaci cudownego prezentu. Skromnie, bo skromnie, ale miło, że pamiętała. A ja mam okazję testować inne produkty Lush.
W moje ręce trafiły:
- masło do ciała Aqua Mirabilis
- szampon w kostce Ultimate Shine
- puszeczka
Żadnego z tych produktów jeszcze nie miałam. Czekam też z niecierpliwością na pojawienie się edycji świątecznej, którą tak wszystkie blogerki chwalą. Wiecie może kiedy pojawia się Buche de Noel w sklepach?
W moje ręce trafiły:
- masło do ciała Aqua Mirabilis
- szampon w kostce Ultimate Shine
- puszeczka
Żadnego z tych produktów jeszcze nie miałam. Czekam też z niecierpliwością na pojawienie się edycji świątecznej, którą tak wszystkie blogerki chwalą. Wiecie może kiedy pojawia się Buche de Noel w sklepach?
czwartek, 22 sierpnia 2013
Minti Shop i inne zakupy
Skusiłam się na kilka kosmetyków z racji, że wybieram się na wesele i będę potrzebowała fajnego makijażu. Oprócz tego moja kosmetyczka trochę opustoszała, brakowało kilku rzeczy. stąd:
- elf lip stain w kolorze Crimson Crush
- technic rozświetlacz w płynie
- W7 puder brązujący mozaika
- Royal WEDGES lateksowe gąbki do podkładu
- Tinkle nożyk do brwi
- Isana pianka do golenia (nie było brzoskwini)
- Pharmaceris żel myjący do cery naczynkowej
- Bioliq krem kojący
- Suz Ozon chusteczka samoopalająca
- Arkana bioaktywny krem z aminokwasami (genialny!)
Niektóre produkty kupiłam po raz kolejny, niektóre są dla mnie nowością. Napewno pojawią się jakieś recenzje. Tymczasem od jutra upragniony urlop, a teraz uciekam do pracy!
- elf lip stain w kolorze Crimson Crush
- technic rozświetlacz w płynie
- W7 puder brązujący mozaika
- Royal WEDGES lateksowe gąbki do podkładu
- Tinkle nożyk do brwi
- Isana pianka do golenia (nie było brzoskwini)
- Pharmaceris żel myjący do cery naczynkowej
- Bioliq krem kojący
- Suz Ozon chusteczka samoopalająca
- Arkana bioaktywny krem z aminokwasami (genialny!)
Niektóre produkty kupiłam po raz kolejny, niektóre są dla mnie nowością. Napewno pojawią się jakieś recenzje. Tymczasem od jutra upragniony urlop, a teraz uciekam do pracy!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
